Zmarł Konrad Smolarczyk

  • 17.05.2020, 16:17 (aktualizacja 17.05.2020, 16:26)
  • Zdzisław Bykowski
Zmarł Konrad Smolarczyk Konrad Smolarczyk

Podziel się:

Oceń:

W piątek 15. maja, w stacjonarnym Domu Pomocy Społecznej „Ostoja” w Zgorzelcu, po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Konrad Smolarczyk, miał 70 lat. Mieszkaniec naszego miasta od urodzenia, znany lubański plastyk i działacz społeczny.

Trudno zliczyć Jego dokonania artystyczne, dużo malował i rzeźbił. Wiele Jego dokonań mijamy w różnych częściach naszego miasta. Był projektantem i wykonawcą Kurhanu obok kościoła św. Trójcy (także cegiełki na jego budowę), obelisku Sybiraków na lubańskim cmentarzu czy pomnika Orląt Lwowskich obok ratusza.

Był autorem wystroju plastycznego wnętrza kościoła na os. Piastów w Lubaniu i obrazu św. ojca Kolbe w świątyni na Księginkach.

Zajmował się także renowacją lubańskich i okolicznych pamiątkowych obiektów sprzed 1945 r., jak choćby tego za Henrykowem, przy drodze Lubań-Godzieszów.

Miał dużo wystaw autorskich, brał udział w wielu warsztatach plastycznych w Polsce i Saksonii.

Przed 1980 r. znaliśmy się dość pobieżnie. Bliżej, za pierwszej „Solidarności”, był przewodniczącym jednej z lubańskich komisji zakładowych Związku.

A całkiem bliscy staliśmy się sobie w okresie stanu wojennego. Okoliczności pierwszego widzenia się były szczególne, Jego twarz zobaczyłem… przez judasza celi milicyjnego aresztu w komendzie na Sikorskiego. Znalazłem się tam po naszym strajku 14.2.1981 i po demonstracji w księgińskich kamieniołomach 17. grudnia kiedy chciano nam zafundować wyrok z dekretu (skończyło się na internowaniu). W pewnej chwili ktoś szybko zapukał w stalowe drzwi. W wizjerze zobaczyłem roześmianą twarz Konrada. Jak domyśliłem się, był prowadzony na przesłuchanie, wykorzystał chwilę nieuwagi nadzorującego Go milicjanta. Wylądował w sąsiedniej celi. Co jakiś czas pukaniem w ścianę upewnialiśmy się co do swoich nastrojów i położenia.

Po powrocie z pierwszego internowania w Kamiennej Górze i Głogowie dowiedziałem się, iż tamten pobyt w milicyjnym „pensjonacie” wynikł z naruszenia przez Konrada rygoru godziny milicyjnej. Skończyło się na kolegium i grzywnie.

W 1983 r. Konrad zaangażował się mocno w działalność lubańskiego klubu Inteligencji Katolickiej. Tworzył nam niezwykłej urody zaproszenia i plakaty, te ostatnie nawet w formach przestrzennych. Aż żal było je rozwieszać…

Wiosną 1985 r. został zatrzymany przez SB na 48 godzin. Po umieszczeniu przez podziemną lubańską „Solidarność” w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie tablicy upamiętniającą tragiczną śmierć bł. ks. Jerzego Popiełuszki, na Niego padło podejrzenie o ten „atak na socjalizm”. Dzielni, bystrzy SB-cy wydedukowali: plastyk = tablica, tablica = plastyk. Fałszywy trop, akurat w te przedsięwzięcie Konrad nie był wtajemniczony. Skończyło się na „profilaktycznych” 48 godzinach (trochę czułem się temu „winny”, bo to ja byłem autorem projektu tablicy).

W latach konspiry na Niego też zawsze można było liczyć.

Wiosną 1989 r. włączył się w odbudowę struktur „Solidarności” w Lubaniu.

Konrad całym sobą zaangażował się w oprawę plastyczną kampanii wyborczej do Wyborów 4 Czerwca 1989. Rok później bardzo dużo wysiłku włożył w przygotowania do pierwszych od 1945 r. wolnych wyborów samorządowych.

Został też radnym miejskim i był nim w kilku kadencjach. Współ-radni zawsze mówili mi o Jego wielkim zaangażowaniu w służbie mieszkańcom Lubania.

W ostatnich latach, w wyniku osobistych perturbacji znalazł się w Domu Pomocy Społecznej „Ostoja” w Zgorzelcu. Tu należą się serdeczne słowa uznania dla lubańskiego MOPS-u za starania o umieszczenie tam Konrada.

Z Tadkiem Dumą, Jurkiem Gilem i Andrzejem Raabem staraliśmy się Go odwiedzać przynajmniej dwa razy w roku, w okolicach świąt. Widzieliśmy, iż znalazł tam bardzo dobre warunki bytowe, darzące Go wielką sympatią środowisko oraz troskliwą opiekę lekarską co było szczególnie ważne, bowiem wiele lat ciężko chorował. Tam również udzielał się artystycznie: malował, rzeźbił, prowadził zajęcia plastyczne dla pensjonariuszy. Pokazywał nam swoje prace, opowiadał o wyjazdach do zaprzyjaźnionych ośrodków na Dolnym Śląsku i w Görlitz.

Przed trzema laty mocno przeżył śmierć wieloletniego współlokatora w „Ostoi”, śp. Witka Kobzika, znanego lubańskiego fotografa, bratniej artystycznej duszy. Nb. ich pokój wszyscy w ośrodku nazywali „salonem artystów”, to coś znaczyło, prawda?

W ostatnich miesiącach Konradem niezwykle troskliwie zajmowała się pani Roma Gilewska z „Ostoi”. Urządziła Mu małe atelier na balkonie, robiła niezbędne zakupy, pośredniczyła w przekazywaniu między naszą czwórką a Zmarłym pozdrowień. Bo widzieliśmy się dawno. W zeszły roku pechowo trafialiśmy na epidemie grypy, obecnie wiadomo – korona wirus.

Żegnaj, drogi Konradzie! Rodzinie i bliskim Zmarłego ogromnie współczujemy.

Zdzisław Bykowski

oraz Tadeusz Duma, Jerzy Gil i Andrzej Raab

Zdzisław Bykowski

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

GŻ
18.05.2020, 07:40
Do zobaczenia w raju p. Konradzie.
Agata
Agata 17.05.2020, 21:03
Bardzo przykre taki artysta. Miałam okazję Go poznac. Świetny człowiek. Niech spoczywa w spokoju
Dariusz
Dariusz 17.05.2020, 18:27
Wyrazy współczucia. Zmarł jeden z prawdziwych "lubaniakow" . Spokój jego artystycznej duszy.

Pozostałe