Owczarki nie wrócą do hodowcy?

  • 5.03.2018, 15:09
  • red.
Owczarki nie wrócą do hodowcy?
Decyzja Zarządu jest jasna, podejmiemy wszystkie środki, aby zwierzęta zabezpieczyć i przejęliśmy nad nimi pieczę. Do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia na pewno nie oddamy psów – mówi Konrad Kuźmiński, inspektor Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Czy historia dziewięciu owczarków belgijskich, odebranych przeszło rok temu z pseudohodowli Leśny Raj, zakończy się szczęśliwie?

Rok od interwencji DIOZ-u w hodowli Leśny Raj w Nowej Świdnicy, Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze wydał wyrok nakazujący oddanie dziewięciu owczarków belgijskich właścicielowi. Wyrok jest prawomocny i oburzył zarówno obrońców zwierząt jak i samych pracowników Schroniska w Przylasku, gdzie psy znalazły schronienie.

Zgodnie z wyrokiem właściciel mógł odebrać psy pod warunkiem pokrycia kosztów ich utrzymania w schronisku. Do dziś tego nie zrobił. W efekcie, czworonogi nie mogą znaleźć kochającego domu, bo nadal mają właściciela, a więc adopcja jest niemożliwa.

Wydawałoby się, że zgodnie z literą prawa psy spędzą resztę życia w schronisku, oczekując na swojego pana. Nic bardziej mylnego. Jeszcze w połowie lutego Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt podjął decyzję o objęciu opieką wszystkich owczarków belgijskich odebranych z hodowli Leśny Raj. Jednocześnie DIOZ skierował do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na znęcaniu się nad zwierzętami poprzez ich porzucenie. W sprawę zaangażowała się również Pani Poseł Monika Wielichowska, która wystąpiła do Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego z interwencją poselską w sprawie wywiedzenia kasacji do Sądu Najwyższego od wyroku jeleniogórskiego sądu. 

Do czasu zakończenia postępowania zabezpieczyliśmy psy, wszystkie znajdują się w domach tymczasowych i uczą się socjalizacji. Po roku w schronisku, mimo że miały dobre warunki, nie są przystosowane do mieszkania z ludźmi. Potrzeba humanitarnego traktowania zwierząt nakazuje nam takie postępowanie, nawet jeśli w przyszłości poniesiemy tego ewentualne konsekwencje - mówi Konrad Kuźmiński, inspektor DIOZ.

Na ostateczne rozstrzygniecie możemy spokojnie oczekiwać, bowiem czworonogi z pewnością lepiej się czują w domu tymczasowym niż w schronisku czy u właściciela.

red.
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

gość
gość 6.03.2018, 10:11
Nie no fajnie. Ale coraz więcej interwencji DIOZ, kończy się brakiem happy endu. Tak to jest kiedy zabieganie o popularność zaczyna dominować nad rzeczywista pomocą. Samowolne działania, pomijanie trybu administracyjnego podczas interwencji odebrania zwierzaka właścicielowi skutkuje takimi a nie innymi wyrokiem Sądu. Może mnie pamięć zawodzi ale chyba z koniem z Czernicy (gm. Jeżów Sudecki) było podobnie ??? Nie wiemy oczywiście jak było w tym przypadku. O uzasadnieniu przez sąd swojej decyzji nie ma w artykule ani słowa.
Krystyna Gęsikowska
Krystyna Gęsikowska 6.03.2018, 07:07
Szkoda każdego stworzenia, ale właściciele psów powinni też zadbać o trawniki, skwerki w mieście i sprzątać po pupilach, wszystko jest ""zasrane""
Gość2
Gość2 6.03.2018, 16:51
Prawda . Kogo to jednak interesuje ? Edukacja w tym zakresie wręcz zerowa . Na początek przydałyby się chociaż odpowiednie oznakowania czy torebki foliowe w pojemnikach . To nie kosztuje dużo . Co jakiś czas krótkie artykuły informacyjne w prasie miejscowej lub plakatowo .Obowiązujące prawo w tym zakresie jest martwe .Dobrze że mało śniegu było w okolicy w tym roku . " Temat" był stosunkowo mało widoczny . Jak do tego dołożyć duże rasowe psy wypuszczane dla "wybiegania" i gromadzące się w stada bez kagańców oczywiście to strach iść . W większości te psy maja właścicieli . ( obroże i znaki identyfikacyjne )
Gość
Gość 5.03.2018, 19:28
Skąd w takim razie pies w kojcu u tego Pana? Może nowe skupuje...

Pozostałe